SzybkieAplikacje.pl
Backup6 min czytania

Backup w małej firmie: zasada 3-2-1 i test, który wszystko weryfikuje

Kopia zapasowa jest warta tyle, ile ostatnie udane odtworzenie. Wyjaśniamy zasadę 3-2-1, pokazujemy najczęstsze błędy i dajemy prosty test, który możesz zrobić w godzinę.

Krótka odpowiedź: trzy kopie danych, na dwóch różnych rodzajach nośnika, z czego jedna poza siedzibą firmy. I jeden warunek, o którym mało kto pamięta: kopia liczy się dopiero wtedy, gdy ktoś sprawdził, że da się z niej odtworzyć pracę.

Co oznacza 3-2-1 w praktyce małej firmy

  • 3 kopie — dane robocze plus dwie kopie. Oryginał też się liczy.
  • 2 różne nośniki — na przykład dysk w serwerze i przestrzeń u dostawcy chmurowego. Chodzi o to, żeby jedna awaria nie zabrała obu naraz.
  • 1 kopia poza siedzibą — fizycznie gdzie indziej niż biuro. To ta, która ratuje przy zalaniu, kradzieży i zaszyfrowaniu danych.

Prosty sprawdzian: jeśli dziś w nocy biuro spłonie, czy jutro da się pracować? Jeśli odpowiedź brzmi „chyba tak”, kopii nie ma.

Pięć błędów, które znajdujemy najczęściej

  • Kopia obok oryginału. Dysk zewnętrzny podłączony na stałe do tego samego komputera zostanie zaszyfrowany razem z danymi.
  • Zadanie, które od miesięcy zgłasza błąd. Powiadomienia trafiają na skrzynkę, której nikt nie czyta.
  • Kopiowany nie ten katalog. Ktoś przeniósł dane pół roku temu, a konfiguracji nikt nie zaktualizował.
  • Brak kopii poczty i dysków w chmurze. O tym niżej, bo to najczęstsze nieporozumienie.
  • Nikt nie testował odtworzenia. Najgroźniejszy błąd, bo wychodzi dokładnie wtedy, gdy nie ma czasu.

„Mamy Microsoft 365, więc backup jest”

Nie do końca. Dostawca chmury odpowiada za dostępność swojej usługi i za to, że Wasze dane nie znikną z powodu awarii po jego stronie. Nie odpowiada za to, że pracownik skasował folder, a Wy zorientowaliście się po upływie okresu przechowywania w koszu. Nie cofnie też masowego usunięcia wykonanego z przejętego konta.

W praktyce oznacza to, że skrzynki, dyski współdzielone i dane w usługach chmurowych też warto objąć osobną kopią — tak samo jak pliki na komputerach.

Test, który możesz zrobić w godzinę

  1. Wybierz jeden plik, który ktoś realnie zmieniał w zeszłym tygodniu.
  2. Odtwórz go z kopii do osobnego katalogu. Nie nadpisuj oryginału.
  3. Otwórz i sprawdź, czy to rzeczywiście aktualna wersja.
  4. Zmierz, ile to zajęło razem z szukaniem, gdzie właściwie leży kopia.
  5. Powtórz to samo dla wiadomości e-mail sprzed miesiąca.

Jeśli którykolwiek krok się nie udał, macie odpowiedź na pytanie, czy backup działa. A jeśli udał się, ale zajął pół dnia dla jednego pliku, warto policzyć, ile trwałoby odtworzenie całej firmy.

Ile firma może stać

To pytanie decyduje o tym, ile backup ma kosztować. Firma, która przy awarii poczeka dwa dni bez większych strat, potrzebuje czegoś innego niż firma, w której każda godzina przestoju zatrzymuje produkcję. Zanim wybierzecie rozwiązanie, ustalcie dwie liczby: ile danych możecie stracić (czyli jak często robimy kopie) i jak długo możecie nie pracować (czyli jak szybko musimy odtworzyć).

Więcej o tym, jak to układamy u klientów, piszemy na stronie backupu i ciągłości działania. Kontrola statusu kopii wchodzi też w zakres monitoringu infrastruktury IT.

Sprawdźmy razem Wasze kopie zapasowe

Masz podobną sytuację w swojej firmie?

Opowiedz o niej w krótkiej rozmowie online. Powiemy, co jest realne, i zaproponujemy pierwszy krok. Bez zobowiązań.

Wróć do bazy wiedzy